Ale jaja (czyli Wielkanocne DIY)


Bywanie w gazetach zobowiązuje. W kwietniowym Moim Mieszkaniu zaprezentowałam się jako mistrzyni ekspresowych DIY i teraz muszę się z tego tutaj przed Wami wyspowiadać ;) Więc tak, faktycznie w swoim panieńskim życiu popełniłam wiele różnorakiego rękodzieła. Była faza decoupage, haftu krzyżykowego i scrapbookingu. Ukończyłam kurs pergamano i bawiłam się w "teabagfolding". Kleiłam, wycinałam i haftowałam. Dziurkowałam i składałam. Szyłam i przerabiałam. Nawet z gliny lepiłam. Cosik sprzedałam, większość sprezentowałam. Żadna tam profeska, wszystko dla zwykłej twórczej radości. Przez dziedziczny syndrom niespokojnych rąk ;)

Skutkiem tych twórczych zapędów mam całą szafę pełną stempli, kartek i serwetek, a w salonowej komodzie piętrzą się stosy materiałów, mulin i tasiemek. Do wyboru, do koloru. Tymi dobrami mogłabym obdzielić kilka początkujących fanek craftingu. Na pewno miałyby w czym wybierać, bo wszystkiego mam w bród. Wszystkiego, oprócz czasu... tu powinno nastąpić dramatyczne wyznanie, jak to dzieci odebrały mi pasję tworzenia, ale nic z tego Kochani ;) Nie będę narzekać. Zresztą nie ma na co. Do moich przepastnych szafek zaczęłam upychać teraz całkiem nowe, ale równie twórcze rzeczy - włochate druciki, wytrzeszczone oczy, filcowe kartki, papierowe słomki. I wyszłam na inny, "matczyny" poziom kreatywności. I teraz to robienie patykowych ludzików pozwala mi się wyszaleć ;)

Ale czasami, jakimś późnym wieczorem, kiedy moje dwa małe rozrabiaki jakimś cudem wcześniej i grzeczniej zasną (tak, tak, tu już wciskam Wam ambaje, one nawet spać nie potrafią grzecznie), a ja nie padnę jeszcze na twarz ze zmęczenia, po cichutku wyciągam z czeluści szafek swoje szpargały. Zdmuchuję kurz z farb, wyganiam pająki ze wstążek, wydłubuję plastelinę ze stempli i odpalam ekspresowy kreatywizm. Żeby mieć jeszcze czas przed północą to wszystko posprzątać. Taki ze mnie twórczy Kopciuszek.

Jeśli tkwicie w tej samej bajce co ja (dzieci, praca, brak czasu i tym podobne wymówki), ale jednak chcielibyście poczuć, że macie swój własny i oryginalny, a nie sklepowy, wkład w przystrajanie domu na Wielkanoc, to proponuję Wam szybkie DIY.



Wystarczą śpiące dzieci i:
  • styropianowe jajka (Pepco, Empik, sklepy dla plastyków)
  • tkaniny (co najmniej dwa wzory)
  • ostry nożyk
  • nożyczki
  • tasiemka
  • szpilki krawieckie


Patchworkowe jajko ze styropianu (Tilda style) - krok po kroku:


1. Natnij styropianowe jajko wzdłuż ostrym nożykiem na głębokość ok. 0,5 cm. Zrób wgłębienia, które podzielą jajko na cztery (w miarę) równe ćwiartki.

2. Przyłóż kawałek wybranego materiału do jajka i zacznij wciskać materiał nożykiem do wgłębienia. Na ten moment nie musisz robić tego dokładnie i do końca. Po prostu oceniasz jaki fragment materiału jest Ci potrzebny. Matematyczni fanatycy mogą oczywiście sobie wyliczyć odpowiedni kawałek i narysować go na materiale. Ja poszłam na łatwiznę ;)

3. Powtórz powyższe działanie na sąsiednim wgłębieniu, tak aby zakryć ćwiartkę jajka materiałem. Zwróć uwagę czy wzór na materiale układa się prosto. Ważne jest to zwłaszcza przy paskach i kratkach.

4. Obetnij nadmiar materiału, zostawiając sobie zapas na naciąganie tkaniny w fazie 5.

5. Wepchnij brzegi tkaniny do rowków nożykiem, starając się stworzyć jak najbardziej równą i napiętą powierzchnię. Gwarantuję, że po jednym jajku nabędziesz już wprawy ;) Czynności 2, 3, 4 i 5 powtórz na pozostałych ćwiartkach jajka.

6. Utnij dwa kawałki tasiemki o długości ciut większej niż jajko. Złóż je krzyżowo w połowie tej długości i przyczep szpilką u podstawy jajka.

7. Poprowadź tasiemki tak, by zakryły wgłębienia. Skrzyżuj tasiemki na czubku jajka i wbij szpilkę. Utnij nadmiarowe, wystające kawałki tasiemki. Do przymocowania tasiemek zamiast szpilek można też użyć kleju.

8. Na czubku jajka możesz zrobić fantazyjną rozetkę lub kokardę. Możesz też zostawić z jednej strony dłuższy kawałek tasiemki, który posłuży do powieszenia jajka na baziach lub na mobilu.

Prościzna, prawda! Jedno jajko to 15 minut roboty. Sprzątania nie wliczam ;)


Zrobione dotychczas jajka powiesiłam na mobilu, który jak co roku tworzę pod sufitem (=> zobacz poprzedni). Ten jeszcze przed samą Wielkanocą dostanie dodatkowe dekoracje w postaci kwiatów i tasiemek. Z nowopowstałych jajek robię wędrujące dekoracje np. w filcowym tutko-króliczku.





A poniżej moja skromna osoba w Moim Mieszkaniu. Strasznie cieszy mnie fakt, że mogłam pokazać twórcze alter-ego właśnie w wydaniu wiosennym - w końcu pastelowo, ptasio i kwieciście jest w naszym gniazdku przez cały czas :) Szkoda tylko, że sama sesja odbyła się w najmniej sprzyjającym okresie, bo podczas szalejącej w naszym domu grypy. Nie wszystkie kąty udało się sfotografować, a i ja z 38 stopniową gorączką nie czułam się fotogenicznie ;) Ale jakoś daliśmy radę - dzięki Agnieszce Wrodarczyk i Michałowi Skorupskiemu, którzy czynili cuda. Zresztą zobaczcie sami póki magazyn jeszcze jest w kioskach :) Tam też prezentuję Wielkanocne DIY na filcową zawieszkę.





To co, dzieci śpią, zakasujemy rękawy? Wielkanoc już tuż, tuż :)




Ściskam,
Pliszka


Pliszka

Małe przyjemności, wnętrzarskie różności, dekoratorskie szaleństwa - wszystko to w moim małym gniazdku w centrum dużego miasta. Przysiądźcie u mnie na dłużej. Zapraszam.

8 komentarzy:

  1. Śliczne!!! A ja się zawsze zastanawiałam (gdy jeszcze nie wiedziałam) jak one to robią???
    :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku piękne! Naprawdę i bardzo subtelne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - ale jak pisałam łatwizna ;)

      Usuń
  3. Przepiękne! Jestem pod wrażeniem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zawsze czytam całe Moje Mieszkanie od deski do deski pierwszego dnia, kiedy się ukazuje co miesiąc we wtorek. Kwietniowe wyjątkowo leży nieruszone. Pędzę zaraz nadrabiać zaległości i gratuluję :-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ja też zawsze staram się być na bieżąco. Bardzo lubię tą gazetę :)

      Usuń